Ciepła woda

Generalnie czytając taki tytuł, większość może się zdziwić, co może być na tyle ciekawego, że pojawia się taki wpis.

Odpowiedzią jest fakt, że jest … no jest … no woda. Znaczy ciepła.

Od soboty posiadamy w domku ciepłą wodę. Element tak mocno zakorzeniony w naszym życiu, że absolutnie niezauważalny. Dla mnie po 7 miesiącach bez ciepłej wody, element luksusowy.

Baniak na ciepłą wodę

Kiedyś taki zbiornik nazwałbym bojlerem, ale ciężko coś co będzie zasilane ciepłem z grzałki, solarów i pieca, ma prawie 300L pojemności, nazwać bojlerem.

Zakupiłem, znaczy ciepła woda nadchodzi.

Teraz “tylko” podłączyć. Trzymajcie kciuki.

Długiu weekend

Tradycyjnie długi weekend jest czasem wielkiego lenistwa całej masy Polaków (sam się zaliczam, żeby nie było).

Stety/Niestety łykend był dla mnie dość pracowity.

Z rzeczy dużych: wylałem posadzkę w kotłowni (jakieś 2.5 m2), czyli już niedługo będziemy mieli ciepłą wodę. Oczywiście moja lepsza połowa, powie, że dopiero po trzech miesiącach od założenia wody … niestety będzie miała rację.

Rozpocząłem też obudowę rur rozprowadzających ciepłe powietrze, ale prace zostały zatrzymane przez brak kratek. Wybraliśmy się w piątek do Warszawy, na Bartycką w celu zakupienia … niestety było tam przerażająco pusto … absolutny brak sprzedawców. Szkoda.

Woda! Woda! Woda!

No i stało się.

Nareszcie, po paru przełożonych terminach założyli nam wodę.

Sprawa nie była tak trywialna, jak większości mieszczuchom się wydaje, ponieważ wody w mojej wsi nie było, znaczy wodociągu, więc nie można się było podłączyć, tylko trzeba było poczekać, aż ów wodociąg po prostu zrobią. Robiąc rozwalili nam drogę, taką uklepaną szutrową, teraz mamy istny cross, a samochód po jednym przejeździe wygląda jakby spędził ostatnie parę godzin na kąpielach błotnych, zanurzony razem z czapką.