szukam tematu do wordpressa dla przedszkola

Szukam tematu do wordpressa dla przedszkola, jakbyś widział jakiś fajny, napisz w komentarzu. Najlepiej darmowego, albo tani, bo stronę robię darmo.

Czegoś w klimacie dziecięcych zabaw, przedszkola, barw natury. Raczej jasny, bo całość ma być … wesoła. Po prostu klimat przedszkola, zabawy i beztroski, takiej której potem jest jak na lekarstwo.

obraź się sam na siebie

Dzisiejszy poranek w przedszkolu był bardzo zabawne. Dwa wydarzenia spowodowały, że ledwo wróciłem do samochodu, zataczając się ze śmiechu.

  1. Pani z dzieckiem odbiera telefon i rozpoczyna rozmowę telefoniczną.
    Sytuacja jakich wiele. Ale! Pani zatrzymuje się tuż obok furtki do przedszkola, a jej dziecko staje tuż przed nią, co razem w efekcie daje zatkaną, rzeczoną furtkę. Grzecznie stoimy z Misiakiem i czekamy, aż będzie można wejść. Typowo. Pani nagle furczy na dziecko, żeby nie stało pośrodku. Tak jakby biedne miało wybór.
  2. W szatni dyskusja o tym, że najmłodsze dzieci gryzą się nawzajem.
    Gryzą się. Takie zachowanie w stadzie. Miś już kilka razy wracał ze śladami zębów, a raz z prawie wygryzionym kawałkiem pleców. Na początku było gorzej. Teraz jest w miarę “lajtowo”, bo tylko przez krótki czas zostają czerwone plamy. Przyszła przedszkolanka, więc rodzice zapytują się o zachowanie dzieci, o wzajemne gryzienie. Pani wyjaśnia, że jest lepiej. Ktoś się pyta ogólnie o zachowanie. Przedszkolanka mówi że teraz to najczęściej dzieci się obrażają w czym celuje Jagienka, która obrażona jest przez pół dnia. Najczęściej na siebie.

Marcinek idzie do przedszkola

W poprzednim tygodniu Marcin był pierwsze dwa dni w przedszkolu. Dni integracyjne. Jakoś niewiele się tym przejmowałem i dzisiaj odkryłem dlaczego. Bo to Ania odprowadzała go do przedszkola. Dzisiaj odprowadzałem ja. I tu leży pies pogrzebany. Nie wiem kto bardziej przeżył to zostawanie w przedszkolu, bo Misiak pomknął tylko do pokoju “Kaczuszek” i tyle go widziałem. A wcześniej, to ja go puścić nie chciałem… Ugh.

Misiak w przedszkolu

Wczoraj był ten wielki dzień. Początek przygody. Na starcie było to tylko 2 godziny. Cały tydzień chodzenia na dwie godziny. Ania oczywiście siedziała tam razem z nim.

Na razie nie jest źle. Co prawda raczej separuje się od innych dzieci, ale z drugiej strony nie ma kategorycznego “nie idę”, czy “nie chcę”. Mam nadzieję że będzie lepiej.

Dziś też byli na 2-3 godziny i jutro tak samo. W piątek będzie miał  wolne od przedszkola, a od poniedziałku … groza. Cały dzień.

Okres adaptacyjny. Nie wiem dla kogo jest ważniejszy dla Niego czy dla nas rodziców. Przerażające. I nie chodzi mi o to, że nie będzie chciał, ale raczej o to że będzie. … Wychodzi ze mnie.