Małżeńskie łoże

Kilka dni temu napisałem o zakupie mebli na kredyt. Teraz dalsza część. Mieli przywieźć w środę. Nie przywieźli. W czwartek umówili się na piątek i przyznam, że troszkę się obawiałem tego czy dotrzymają wyznaczonego terminu, szczególnie, że pierwszego nie dotrzymali. A na meblach mi zależało, bo na niedzielę zaplanowane zostały chrzciny Maliny.

Przywieźli w piątek. Było już na tyle ciemno, że trzeba było chadzać z latarką, ale co tam. Dodatkowo trzeba było chodzić niezły kawałek, bo panowie nie zdecydowali się próbę bliższego kontaktu z naszym dojazdem. Szczególnie, że taka próba byłaby skazana na porażkę, a ja na szukanie traktora. Z ciekawostek: miła pani w centrum witek, która wystarała nam transport twierdziła, że to będą goście co mieszkają w naszej okolicy, z północy. Uag! Byli z południowego zachodu, bezpośrednio może ze 40 km, ale i tak samochód do firmy musieli odstawić, więc w efekcie … 2h do domu.

Przynieśli, złożyli łoże, puściłem do domu i szafeczki składałem samemu. Z jeszcze jeden dobrej rzeczy co się zdarzyła: mieliśmy dostać mebelki “z wystawy”, bo ostatnia sztuka. Przyszły “z magazynu”.

Polecam.

Meble na kredyt

W Centrum Witek trwa do końca miesiąca akcja promocyjna 10 rat zero procent. Tak dla odmiany różnych rat i promocji, rzeczywiście jest to zero procent. no prawie. Ale to bardzo niewielkie prawie, bo 0.5 (pół) procenta ubezpieczenia kredytu. Cała marża, odsetki, opłaty stałe czy zmienne przyjmuje sam sklep na klatę. Swoją drogą ciekawe czy opłaty lecą z marży czy z jakiejś dodatkowej promocji banku, a może pół na pół. Nieważne.

Do 6000 PLN nie ma żadnych kłopotów i wystarczy przynieść zaświadczenie o zatrudnieniu lub zarobkach. Piszę “lub” bo do końca nie wiemy. Tak czy inaczej, Ania pobrała zaświadczenie o zarobkach. Jak zwykle okazało się, że prowadzenia własnej firmy praktycznie eliminuje możliwość skorzystania z takich kredytów. Pani jak usłyszała, że firma, to załamała ręce i pytała o inne rozwiązanie.

Same załatwianie formalności było miłe i naprawdę “ludzkie”. Mimo pracy do 19 (przy kredytach) zostaliśmy obsłużeni krótko przed 20-tą. W efekcie wzbogacimy nasz dom o małżeńskie łoże i dwie nocne szafki, no i oczywiście materac, bo niech was nie zwiedzie informacja o łóżku: materace kupuje się oddzielnie.

Zobaczymy jak się będzie sprawiać. Nu jak przywiozą

Aha, nie jest to artykuł reklamowy.

Meble Emila … koszmar?

Wczoraj udaliśmy się całą rodziną do sklepu Meble Emila, pardon, do Salonu Meblowego. Jak się okazało na miejscu jest bardzo duża różnica między tymi dwoma pojęciami, ale do rzeczy.

Ania już wcześniej odwiedziła rzeczony sklep i znalazła co tam chce do wiatrołapu. Komodę i lustro.

Proste do tej pory.

Obejrzałem mebelki, ok, kupujemy. Znalazłem jedną panią z obsługi, co by oznajmić. Poproszę komodę i lustro. Panienka na to: zamówimy, czas oczekiwania 4-8 tygodni, napiszę słownie, żeby nie było mowy o pomyłce: cztery do ośmiu tygodni. Dobra. Proszę w takim razie o te meble przy których stoimy. Słyszę: nie, bo to wystawa.

Zamurowało mnie.

Wychodzimy.

Wracam, robie fotki tabliczek znamionowych.

Komuna … normalnie “spadaj” kliencie, won chamie.

A potem marudzą, że IKEA ich przebija. Pewnie że przebija, skoro po durny kawałek mebla można wejść, zapłacić i zawieźć sobie do domu.

Koszmar.

Koniec historii dziś. W Ząbkach mają taką komodę. 9 sztuk, zostało tylko: pojechać, zapłacić i zabrać.

A salony meblowe od wczoraj omijam, chodzę tylko do sklepów meblowych, czego i Wam radzę.