Dziury w fundamentach

Znowu napiszę o dziurach? Tak, ale dla odmiany nie o dziurach na kanały DGP, tylko o tych “troszkę” niżej, czyli w fundamentach. Mój brak zaplanowania dziur w fundamencie skończył się spaloną wiertarką, kupiono młotowiertarką oraz 3 dniami pracy. Zaplanowałem wlot powietrza do kominka, ale w złym miejscu. Może nie tyle w złym ile, po tym jak zrezygnowaliśmy z betonowego tarasu, okazało się, że wlot tego powietrza może być dużo bliżej. Na tym przebijaniu się przez fundament straciłem mnóstwo czasu i energii. Całe szczęście, że w trzech pozostałych miejscach zostawiłem w fundamencie duże płyty styropianu w dobrych miejscach.

Kanalizacja bez kłopotu trafiła tam gdzie trzeba, choć na koniec wyszło, że mogłaby być jednak puszczona pod fundamentem, bo byłoby bezpieczniej jeśli chodzi o temperaturę i możliwość przemarznięcia.

Rura do GWC trafiła dokładnie na swoje miejsce, więc nie było tutaj niespodzianki.

Nieco problemów było przy podłączaniu wody pod budynek, ale wszystko skończyło się tylko krótką pracą młota.

Złamany pilnik, a tępa piła spalinowa

Jak już kiedyś pisałem w poście: drewno, piła, siekiera i ból mięśni w wolnych chwilach zajmuję się aktualnie rąbaniem drewna, a właściwie piłowaniem, przekładaniem, rąbaniem i układaniem. Oczywiście gdzieś w między czasie dokładam suche drewno do kominka w celach prymitywnego pozyskania ciepła z procesów: najpierw zagazowania drewna, a potem jego spalenia. Czy jakoś tak. Zna ktoś dokładnie proces? Nieważne, jara się, tak? wystarczy.

Ale nie o tym miało być.

Piłując piłą mechaniczną (elektryczną lub spalinową, choć ta pierwsza jest taką piłą jak mysql bazą, niby parser przyjmuje, ale nie obsługuje) należy baczną uwagę zwracać na to co “leci” z łańcucha, a właściwie jak wyglądają wióry. Po co? Otóż po to, że bo ich wielkości od razu widać czy należy usiąść z pilnikiem w dłoni, czy też jeszcze można sobie pomachać.

Continue reading Złamany pilnik, a tępa piła spalinowa

suche drewno do kominka

Suchym drewnem pali się po prostu rewelacyjnie, fantastycznie i wygodnie. Każdy tak mówi, bo to truizm, ale jak człowiek sam nie doświadczy to nie wie, a skala różnicy absolutnie mnie zaskoczyła.

Prawie rok temu jak się wprowadzaliśmy, nie było czasu i atłasu, żeby szukać i kupować drewno do ogrzewania domu, czyli drewno do kominka. Zresztą nie było na to kasy, a dodatkowo ogoliłem nasze 11 wierzb z paroletnich odrostów, co pozwoliło wejść w posiadanie paru metrów sześciennych darmowego, choć świeżego, co oznacza mokrego, drewna. Potem, w miarę kończenia się zapasów, załatwiane było z doskoku w jakiś niewielkich ilościach, a na dodatek dość przypadkowe drewno. Na nieszczęście była to sosna wymieszana z brzozą, ale na szczęście było, bo w domu oprócz kominka … niczego do grzania więcej. Przepraszam. Było więcej: w kończy dokupiliśmy dwa grzejniki olejowe ~2kW każdy, jako alternatywa naszej nieobecności.

Kominek z DGP sprawdza się w naszym domu po prostu rewelacyjni, choć dziury na kanały DGP nadal nie zostały wykończone i w niektórych miejscach straszą czarną otchłanią pustki znikającej gdzieś w murze. Dobra. Miało być o suchym drewnie.

Continue reading suche drewno do kominka

drewno, piła, siekiera i ból mięśni

Promocyjna siłownia na wolnym powietrzu.

Gwarantuję nieograniczone możliwości rozwoju bicepsów, tricepsów i innych tipsów. Dodatkowo za każde 4 godziny dorzucę jedno piwo. Dostarczam narzędzie: siekiery, młoty, kliny oraz taczkę. Dysponuje pomieszczeniem, co prawda drewutnia nie ma jeszcze dachu, ale tak jak mówiłem: nieograniczone możliwości, więc można również trenować wbijanie gwoździ w deski na dachu, czy obkładanie papą tych co już są.

Szacowany czas pracy: kilkanaście metrów sześciennych drewna do połupania, występuje w kawałkach mniej więcej 120 cm, średnica waha się między 10 a 40 cm, waga pojedynczego dochodzi do 50 kg, więc trening mięśni nóg też jest możliwy.

Znajomym zapewniam nocleg, prysznic i kolację. Jedną z atrakcji jest miejscowy ból niektórych mięśni z niespodzianką w formie “nie wiedziałem, że tu mam mięsień” – sprawdziłem, działa. Boli mnie brzuch, bolą tricepsy, boli coś na plecach. Ciężko mi wstać, a ręka drży jak podnoszę szklankę z colą (chyba przestanę wsypywać lód, będzie lżejsza).

Nieznajomym nie podam adresu.

Drewno do kominka

Mamy ogrzewanie kominkowe, co oznacza, że mamy kotłownie na środku salonu. Cóż. Zdarza się, a czasem jest nawet gorzej. Palące się drewno ogrzewa powietrze, które następnie kanałami jest rozprowadzone po całym domu.

Dziś już wiem, że nie jest to rozwiązanie czyste. Ale … ale jak na razie jest tanie, do bardzo taniego. Z dwóch powodów. Po pierwsze 1 m^3 dębu kosztuje jakieś 100 PLN, a po drugie na razie palimy własną wierzbą.

No i dochodzimy do tego o czym miał być dzisiejszy wpis. Drewno musi być suche. Bardzo suche. Co oznacza, że powinno leżeć przycięte minimum 3 lata. Oczywiście jest to trudne do osiągnięcia na dzień dobry po wprowadzeniu się do nowego domu, ale na przyszłość postaram się zakupić taki zapas, żeby zużywać drewno właśnie w cyklu 3-letnim.

A do tego trzeba mieć plac, na którym rzeczone drewno musi leżeć. Co mnie zdziwiło, to fakt, że nawet nie trzeba go od góry zasłaniać, bo to co spada pod postacią deszczu to wcale na wilgotność drewna nie wpływa. Owszem drewno jest mokre na zewnątrz i warto do samego palenia mieć takie przesuszone, ale to co najważniejsze, to fakt, że drewno schnie nawet na deszczu. Najważniejsze, żeby miało ze wszystkich stron dostęp świeżego powietrza. Wiatru.

DGP – czyli grawitacyjne rozprowadzenie ciepła z kominka po domu. Grawitacyjne, bo chciałem mieć jedno źródło ciepła w domu, które nie będzie zależeć od prądu, a na starodawny kocioł na węgiel i instalację otwartą mnie nie stać. Znaczy nie ma gdzie stać. A nowoczesne kotły gazowe, olejowe, miałowe, czy zagazowujące bez prądu nie pracują. Tak po prostu.

Dobra, wracając do tego co powinienem był zrobić w domu, a nie zrobiłem, to właśnie owe dziury na rury rozprowadzające ciepłe powietrze. Dziury, które teraz ręcznie wykuwam, bo młotowiertarką, jak pisałem wcześniej, ktoś się zaopiekował. W ściankach działowych (K12) idzie jak burza. W nośnych trochę gorzej. I nie chodzi o to, że to jest MAX, który jest troszkę szerszy, ale o to, że w jednym miejscu musiałem obniżyć rury, bo … jest belka pod murłatą, którą “odkryłem” w czasie kucia.

A same otwory są niebanalne. Ponieważ nie chciałem puszczać tego powietrza bez izolacji, to rury o średnicy 150mm zaizolowane, dają łącznie rurę około 220mm, a otwory w ścianach trzeba zrobić ociupinkę większe. Oczywiście tylko po to, żeby za chwilę wcisnąć tam piankę i otynkować.

Rada

Rozplanujcie kanały DGP przed postawieniem ścian (stropów) i w miejscach gdzie mają być położone, wstawcie rury o odpowiednio większej średnicy.