znaczy W tym roku majówka była niezwykle udana. Pogoda dopisała i raczej było za gorąco niż za zimno. 3 dni słońca i prawie totalnej laby. Byliśmy dość dużą ekipą w Ogonkach koło Węgorzewa w ośrodku Grajan nad jeziorem Święcajty. Było nas wszystkich 24 osoby z czego 10 sztuk to dzieciaki w wieku od 2 miesięcy do 7 lat. W pierwszy dzień większość ekipy odwiedziła Biegnącego Wilka, gdzie mogła między innymi postrzelać z łuku, czego efektem były prezentowane wszem i wobec siniaki (co świadczyło o dobrym strzelaniu).

Dzień drugi to dzień wody. Pływaliśmy na omedze, kajakach i rowerach wodnych. Poniżej Fotka wykonana przez Yarpena.

mazury-swiecajty-omega-grajan

Spaliłem się na pysku jak dzika świnia. Po południu patrzyliśmy w Giżycku czy nas nie ma. Byliśmy. Dzień ostatni to dzień spokojnej laby i ostatnich chwil doskonałego jedzenia.

Długi weekend

Długi weekend spędziliśmy na Mazurach w ośrodku Grajan. Mimo zastraszającej prognozy pogody, według której mieliśmy mieć deszcz i zimno, było przepięknie. Każdego dnia do południa było ciepło i słonecznie. Złowieszcza prognoza sprawdziła się dla piątku i soboty, przez co popołudnia były deszczowe, choć nadal ciepłe. Czas w związku z tym spędzaliśmy w tawernie. Było miło. Był też grill.

b2b: internetowi naciągacze

Jakiś czas temu do firmy moich rodziców [Grajan] przychodziło klasyczną pocztą zaproszenie du udziału w katalogu firm środkowo europejskich. Zaproszenie wysyłała firma, która za swoją siedzibę obrała sobie Wiedeń, a przynajmniej tak było napisana na umowie i adresie zwrotnym. Dziwna ryba. Szczególnie, że zarówno papier jak i koperta były z dość gównianego papieru, tak jakby skrzyżowanie zwykłej kartki z kartonem i papierem toaletowym.

Po przeczytaniu kilku świetnie skonstruowanych zdań sam chciałbym umieścić się w takim katalogu. Ale jak to zawsze dziwi wszystkich, którzy dają mi umowę, ja ją czytam. Do końca, a czasem dwa lub więcej razy.

Pod sam koniec, zdecydowanie mniejszym drukiem (ale mniejszym to była z połowa umowy) napisano koszt oraz warunki zerwania umowy. Generalnie skurwysyny za roczny wpis w internetowym katalogu chcieli coś w okolicach 400 euro, a wypowiedzieć umowę to można było tylko po zapłaceniu następnego roku. Koszmar.

Jak to trzeba uważać na to co się dostaje.

Całe szczęście wysłali to jeszcze tylko raz, a potem albo już nie wysyłali, albo moja mama przestała mnie pytać czy warto.