Dzieciaki latają po domu

Dzieciaki latają po domu, każde z własnym okrzykiem.

Marcin lata z brelokiem ferrari, krzycząc “Kubica do przodu, Kubica wygrywa!” – wyjaśnianie gdzie jeździ Kubica zostawiam na kiedyś indziej.

Malina znacznie gorzej, źle świadcząc o rodzicach: “Noga mnie boli, fak, noga mnie boli fak!”

I bądź tu człowieku spokojny.

Malinowe gadanie

Malinowa, która za bardzo nie chciała do czerwca gadać … rozgadała się. Cały czas próbuje nowych słów i to się udaje. Czase ciężko to zrozumieć, ale dajemy rade.

  • guka – gumka (do włosów)
  • paka – paczka (zawinięte w ręcznik jestestwo maliny)

i inne …

Następny poziom abstrakcji

Ubierając rano Malinę, zapytałem po nałożeniu ubranka:

no i jak synku?

Reakcja córki mnie zaskoczyła, bo zaczęła

się rechotać prawie do łez, a na pytanie z czego się śmieje wyszło, że z tego, że powiedziałem do niej “synku”. Bosko.

Malinowe postępy w chodzeniu

Malina chodzi. Co prawda są to odległości około metra i zazwyczaj zakończone pacnięciem pupą o podłogę, chyba-że zdąży złapać się mebla czy osoby.

Co prawda pierwsze kroki pokonała już jakieś dwa tygodnie temu, to dopiero teraz widać, że się tego nie boi i że sprawia jej to gigantyczną radość.