Dziury w fundamentach

Znowu napiszę o dziurach? Tak, ale dla odmiany nie o dziurach na kanały DGP, tylko o tych “troszkę” niżej, czyli w fundamentach. Mój brak zaplanowania dziur w fundamencie skończył się spaloną wiertarką, kupiono młotowiertarką oraz 3 dniami pracy. Zaplanowałem wlot powietrza do kominka, ale w złym miejscu. Może nie tyle w złym ile, po tym jak zrezygnowaliśmy z betonowego tarasu, okazało się, że wlot tego powietrza może być dużo bliżej. Na tym przebijaniu się przez fundament straciłem mnóstwo czasu i energii. Całe szczęście, że w trzech pozostałych miejscach zostawiłem w fundamencie duże płyty styropianu w dobrych miejscach.

Kanalizacja bez kłopotu trafiła tam gdzie trzeba, choć na koniec wyszło, że mogłaby być jednak puszczona pod fundamentem, bo byłoby bezpieczniej jeśli chodzi o temperaturę i możliwość przemarznięcia.

Rura do GWC trafiła dokładnie na swoje miejsce, więc nie było tutaj niespodzianki.

Nieco problemów było przy podłączaniu wody pod budynek, ale wszystko skończyło się tylko krótką pracą młota.

Rekuperator i wentylacja mechaniczna, a kominiarz

Jak zaczynałem budowę, to na tytułowe hasło słyszałem zaiste różne reakcje. I o ile reakcje kolegów z pracy:

to takie coś do rozrzucania kup?

można potraktować żartobliwie, to o tyle gości w sklepie z elementami wentylacji robiącymi oczy w filiżanki, tudzież spodki, w taki sam sposób potraktować już nie można, bo to oni mnie, a nie ja ich powinienem uświadamiać.

Przecie im powinno zależeć na maksymalnej świadomości klienta, przecież sami są na marży.

Teraz, czyli prawie 4 lata później, sytuacja jest już na tyle odmienna, że pojawiły się nawet projekty domów gotowych z wentylacją mechaniczną w której ważnym elementem jest rekuperator.

Insza bajka, to reakcja kominiarza, który przyszedł odbierać wentylację. Wpada taki gość i już od progu daje znać, że wentylacji nie odbierze, bo jest przecież źle zrobiona. Bo gdzie to ja mam kominy wentylacyjne. Gościa do końca rozbroiła moja odpowiedź, że są niepotrzebne.

A potem to nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać, bo kominiarz nie znał prawa, dotyczącego właśnie wentylacji mechanicznej. Horror.

Następną rzeczą, przy której kominiarz się zawahał był nasz kominek. Pan po tym jak się okazało, że można nie mieć kominów był dość sfrustrowany, zobaczywszy rzeczony kominek, stwierdził, że NIE! nie podpisze, bo przy wentylacji mechanicznej nie można używać palenisk otwartych, bo może wystąpić zasysanie spalin do wnętrza.

Gość miał absolutną rację.

Pomyli się tylko w ocenie kominka, który ma zamkniętą i szczelną komorę spalania, a powietrze do paleniska dostarczane jest spoza budynku (to warto uwzględnić w czasie budowy fundamentów).

Biedaczysko czym prędzej podpisał odpowiednie dokumenty i … czmychnął w siną dal.

Podgrzewane lustro w łazience

Jeden z naszych znajomych (Mateusz) podpowiedział bardzo ciekawą rzecz: lustro w łazience powinno być podgrzewane. Dzięki prostemu manewrowi można brać bardzo gorący prysznic lub kąpiel i nie mieć po wyjściu kłopotów z goleniem. Lustro podgrzewane jest wolne od skraplającej się pary.

Podstawą wszystkiego jest mata grzewcza. Rynek oferuje już wiele. Od specjalnych, posiadających samoprzylepną taśmę pozwalającą na szybką i w miarę bezproblemową instalację. Jak jest naprawdę … nie wiem. Drugim końcem jest użycie zwyczajnej, podłogowej maty lub samego drutu grzejnego. Nam życie wybrało to ostatnie rozwiązanie… jako najtańsze. Zdecydowanie.

Najlepsze

Rozwiązanie najlepsze przewiduje montaż czujnika przepływu wody. Ciepłej wody. Dzięki czemu lustro podgrzewane jest tylko wtedy, kiedy jest to naprawdę potrzebne. Dodatkowo powinien być czujnik temperatury, a może dwa, dzięki czemu cała mata pracowałaby na minimalnych obrotach, tylko tyle ile trzeba, żeby lustro było o parę stopni cieplejsze od powietrza.

Najprostsze

Najłatwiej wpiąć matę grzewczą wprost pod oświetlenie. Nie martwimy się wtedy czy i kiedy mata jest włączona. Wadą jest oczywista: mata pracuje przez cały czas.

Dobre

W naszej łazience zdecydowaliśmy się na podłączenie maty do włącznika znajdującego się w środku łazienki, służącego do włączania dodatkowego oświetlenia.

Poziom chudziaka

Przy kładzeniu izolacji poziomej na chudziak, okazało się, że jest on … za wysoko. Co to oznacza? Oznacza, że zamiast planowanych 10 centymetrów styropianu, mogłem położyć tylko 7 cm. Niby niewielka różnica, ale jednak różnica. Teraz bezdyskusyjnie chciałbym położyć 20 cm i tyle w następnym domu położę.

Drugą sprawą jest jego poziom, a raczej w moim przypadku absolutny brak poziomu. Wylewana posadzka w niektórych miejscach miała 5 cm, w niektórych 8, a to zupełnie bez sensu, bo izolacja termiczna musi być dostosowana do miejsca gdzie chudy jest najwyżej. Niestety.

Rada

Przeliczcie dokładnie ile chcecie mieć izolacji i tak posadówcie chudziak. Dodatkowo ekipa kładąca chudziak powinna to robić tak, żeby wszędzie był poziom, najlepiej żeby ekipa dysponowała obrotowym, laserowym niwelatorem.

Ciepła woda

Generalnie czytając taki tytuł, większość może się zdziwić, co może być na tyle ciekawego, że pojawia się taki wpis.

Odpowiedzią jest fakt, że jest … no jest … no woda. Znaczy ciepła.

Od soboty posiadamy w domku ciepłą wodę. Element tak mocno zakorzeniony w naszym życiu, że absolutnie niezauważalny. Dla mnie po 7 miesiącach bez ciepłej wody, element luksusowy.

Baniak na ciepłą wodę

Kiedyś taki zbiornik nazwałbym bojlerem, ale ciężko coś co będzie zasilane ciepłem z grzałki, solarów i pieca, ma prawie 300L pojemności, nazwać bojlerem.

Zakupiłem, znaczy ciepła woda nadchodzi.

Teraz “tylko” podłączyć. Trzymajcie kciuki.

Długiu weekend

Tradycyjnie długi weekend jest czasem wielkiego lenistwa całej masy Polaków (sam się zaliczam, żeby nie było).

Stety/Niestety łykend był dla mnie dość pracowity.

Z rzeczy dużych: wylałem posadzkę w kotłowni (jakieś 2.5 m2), czyli już niedługo będziemy mieli ciepłą wodę. Oczywiście moja lepsza połowa, powie, że dopiero po trzech miesiącach od założenia wody … niestety będzie miała rację.

Rozpocząłem też obudowę rur rozprowadzających ciepłe powietrze, ale prace zostały zatrzymane przez brak kratek. Wybraliśmy się w piątek do Warszawy, na Bartycką w celu zakupienia … niestety było tam przerażająco pusto … absolutny brak sprzedawców. Szkoda.

Jak wygląda nasza kuchnia?

Ponieważ parę osób zdążyło już mnie dość wymęczyć o wygląd naszej kuchni, wrzucam kilka fotek.

Oczywiście dodam zastrzeżenie, że kuchnia nie jest skończona. No. Wiadomo.

Widok “z wejścia”, w głębi dziura na planowany piekarnik.

W drugą stronę, czyli kuchenka z wyciągiem, pod nią szuflady 90cm, co polecam, ponieważ są wygodne.

Szafka narożna to jakiś koszmar…, ale z drugiej strony co zrobić z tym miejscem?